Krześlinek 29  518376556   proboszcz@krzeslin.pl A A A  
Parafia pw. Św. Mikołaja Biskupa w Krześlinie
Diecezja siedlecka

Początki istnienia wsi Krześlin nie są znane. Prawdopodobnie na jej terenach żyli kiedyś Jaćwingowie, o czym miałyby świadczyć fragmenty naczyń i przedmiotów codziennego użytku, wykopywane przez miejscowych rolników, na przełomie XIX i XX wieku. Wzmianki o Krześlinie i okolicznych wsiach pojawiają się w herbarzach rodowych od XVI wieku. Prawdopodobnie też wtedy we wsi stał kościół, jednak brak jest bliższych danych.

W roku 1710 Jan Butler rozpoczął starania o budowę klasztoru w Krześlinie, jednak została ona w pełni przeprowadzona w latach 1735-1740. Powstał wtedy we wsi klasztor z kościołem, którego fundatorami byli hrabia Marek Butler (herbu własnego, właściciel dóbr w Krześlinie) oraz Wiktoryn Kuczyński (herbu Ślepowron, z rodu Kuczyńskich, właścicieli Korczewa, właściciel dóbr w Krześlinie). W latach 1737-1743 klasztor zamieszkiwali dominikanie. W roku 1751 Mikołaj Kuczyński przekazał kościół i klasztor bernardynom, którzy osiedlili się w nim w roku 1765, po usilnych staraniach Ludwiki Kuczyńskiej. Bernardyni jako zakon żebraczy utrzymywali się z własnej pracy, prowadzili sad, ogród warzywny oraz małą szkołę przyklasztorną. Szerzyli kult św. Tekli wśród miejscowej ludności. Po kasacie zakonu za udział w powstaniu styczniowym w 1865 roku, kościół przyklasztorny obsadzany był przez władze carskie księżmi świeckimi. W ciągu kolejnych lat kościół i budynki klasztorne ulegały stopniowo zniszczeniu. Za zgodą biskupa szaty i naczynia liturgiczne przekazano parafiom w: Mokobodach, Seroczynie, Domanicach, Suchożebrach i Mordach.

W 1905 roku, na mocy carskiego ukazu tolerancyjnego, przedstawiciele mieszkańców wsi: Krześlina, Kownacisk, Rzeszotkowa, Strus wystąpili do władz świeckich i kolejno kościelnych z prośbą o utworzenie odrębnej parafii. Dnia 22 grudnia 1906 roku wydano zgodę na utworzenie parafii filialnej z części parafii suchożebrskiej. Właściwą parafię powołał dekretem nr 2611 z 18 marca 1910 r. bp Franciszek Jaczewski, a pierwszym proboszczem został dotychczasowy zarządca ksiądz Marian Godlewski. Do parafii włączono: Krześlin wieś, Krześlin folwark, Kownaciska, Rzeszotków, Strusy. Kilka miesięcy później tego samego roku dołączono folwark Brzozów na prośbę jego właściciela. W 1910 roku parafia liczyła 1466 dusz. Księgi metryk parafialnych zaczynają się od 1907 roku.

W zaniedbanym kościele kolejne zniszczenia dokonały się podczas ostrzelania w 1915 roku, gdy wpadający przez okno pocisk armatni spowodował uszkodzenia ścian, okien i żyrandola. W 1919 roku rozpoczęto pierwsze starania o rozebranie lub przebudowę zabudowań klasztornych, ze względu na ich zły stan, jednak nie uzyskano zgody konserwatora zabytków. W latach późniejszych, w dwudziestoleciu międzywojennym w połączonych celach klasztornych prowadzono lekcje szkolne, do momentu wybudowania szkoły w Krześlinie w 1935 roku. W 1928 roku przy kościele wybudowano Grotę Niepokalanego Poczęcia NMP, na pamiątkę objawienia w Lourdes. W roku 1940 , staraniem ówczesnego proboszcza, księdza Antoniego Mioduszewskiego rozpoczęto przebudowę kościoła - rozebrano mury cel klasztornych, pozostawiając mury zewnętrzne, przez co utworzono nawy boczne oraz wyremontowano wieże. Pod koniec okupacji Niemcy zabierali z polskich kościołów dzwony. Przekazy ustne mieszkańców Krześlina mówią o tym, że ksiądz proboszcz wraz z zakrystianinem oraz jednym z parafian ukryli dzwon kościelny, którego nie odnaleziono do dzisiaj. Dnia 28 lipca 1944 roku w trakcie ostrzału kościoła, odłamek pocisku ugodził wychodzącego z przedsionka księdza Mioduszewskiego, który zginął na miejscu. Został pochowany na placu przykościelnym obok żołnierzy poległych pod Krześlinem podczas bombardowania we wrześniu 1939 roku. W kolejnych latach podejmowano dalsze remonty: związane z wyglądem wnętrza kościoła, m.in. zmianą położenia ołtarza, ustawieniem ławek oraz odnowieniem dachu, czy budową budynków gospodarczych. W 1960 roku mieszkańcy wsi Brzozów-Folwark wystąpili do biskupa z prośbą o oficjalne przejście do parafii Suchożebry. W sobotę 9 grudnia 1967 roku spaleniu uległ ołtarz główny: obraz św. Mikołaja- patrona parafii, obraz św. Tekli, nastawa ołtarzowa, liczne figurki aniołów i aniołków, zwieńczenie z krzyżem. Pozostały filary boczne oraz figury św. Franciszka i św. Bernarda i kilka postaci aniołków. Zniszczeniu nie uległ XVIII-wieczny obraz św. Mikołaja, naturalnej wielkości około 300cm na 500cm, znajdujący się w nawie bocznej, który posłużył później jako wzór do namalowania mniejszego obrazu do ołtarza głównego. W kolejnym roku ksiądz Mieczysław Skorodziuk rozpoczął remont zniszczonego przez pożar kościoła: wymieniono przegniłe belki dachowe, dokonano zmiany dachówki na blachę, wyremontowano szyby oraz założono nagłośnienie w kościele. Dokonano także wymiany dachu plebanii i jej elektryfikacji. Kolejnym proboszczem był ksiądz Kazimierz Marciszewski, który przez kilka lat równoległe pełnił funkcję ekonoma w seminarium oraz złożył prośbę o dożywotnie pozostanie proboszczem w parafii Krześlin. Oprócz pracy duszpasterskiej prowadził gospodarstwo ogrodnicze oraz: pobudował budynek gospodarczy z pierwotnym przeznaczeniem na hodowlę trzody na potrzeby seminarium, dokończył pokrycie kościoła blachą, wymienił posadzki, zakupił nowe organy, wymienił tabernakulum na pancerne oraz pobudował nową plebanię. W trakcie jego posługi za zgodą powiatowego konserwatora zabytków został rozebrany przedsionek prowadzący do kościoła. Pierwszy gruntowny remont kościoła zewnątrz i wewnątrz został przeprowadzony w latach 90-tych XX wieku przez księdza Andrzeja Witkowskiego. W dniu odpustu św. Mikołaja, dnia 6 grudnia 1993 roku biskup Jan Mazur dokonał poświęcenia odbudowanego po 27 latach ołtarza głównego. Jesienią 1998 roku wykonano marmurową posadzkę w prezbiterium (taką, jaka prawdopodobnie była pierwotnie). W lipcu 2019 roku proboszczem parafii został ksiądz Tomasz Duda, wielkoletni misjonarz parafii w Boliwii i Hiszpanii.

Obecnie parafia pw. Św. Mikołaja Biskupa w Krześlinie liczy około 800 osób. W jej skład wchodzą wsie: Krześlin, Krześlinek, Kownaciska, Strusy, Rzeszotków.

Pod kościołem ciągną się podziemia, które służyły za miejsce pochówku zakonników oraz właścicieli dóbr krześlińskich. Tworzą one korytarz, który według przekazów ustnych prowadził do pobliskiej rzeki. W kościele znajdują się zabytkowe obrazy: św. Antoniego Padewskiego (sprowadzony z Rzymu w XVIII w.), Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, św. Franciszka z Asyżu, św. Tekli; w nawie bocznej znajduje się duży obraz św. Mikołaja, pochodzący z XVIII wieku, który w czasach zakonnych umiejscowiony był w ołtarzu głównym. Wystrój całego kościoła utrzymany jest w stylu barkowym, znajdują się tam rokokowe ołtarze boczne oraz ambona. Na fasadzie kościoła, po prawej stronie drzwi wmurowana jest czaszka, która ma przypominać o przemijalności ludzkiego losu i owiana jest tajemniczą legendą, związaną z powstaniem kościoła. Aktualnie kościół barkowy w Krześlinie jest zabytkiem barokowym na skalę europejską, wpisany jest do rejestru zabytków pod numerem A-173/709.


Legenda

Z powstaniem kościoła w Krześlinie wiąże się legenda, która głosi, że dwóch braci (przyjaciół) zakochało się w jednej dziewczynie, prawdopodobnie pokojówce. Dziewczyna swoje względy okazywała młodszemu, co w starszym bracie wzbudzało duży gniew. Pewnego dnia zaprosił brata na polowanie, na którym go zabił. Po kilku latach miłość do pokojówki minęła, natomiast zabójcę zaczęły nękać wyrzuty sumienia. Udał się do spowiedzi, jednak nie uzyskał rozgrzeszenia ani u proboszcza, ani u biskupa, który poradził mu udać się do Rzymu. Nieszczęśliwy mężczyzna w Watykanie miał usłyszeć, że jako pokutę powinien pobudować kościół i sprowadzić zakonników, którzy będą się modlili w jego intencji. Inna wersja legendy mówi, że gdy starszy brat poszedł na wojnę i pozostawił młodą żonę, młodszy brat zalecał się do niej i wdał w romans. Po powrocie z wojny starszy brat zemścił się, zabijając młodszego na polowaniu. Czaszka wmurowana w ścianę kościoła miałaby być czaszką zabójcy – pokutnika. Według innych przekazów czaszka może być także czaszką jednego z budowniczych kościoła, który spadł z rusztowania i się zabił, lub czaszką jakiegoś zakonnika, który zmarł z Krześlinie.

Jakąkolwiek wersję przyjmiemy- czaszka stała się symbolem przemijania i kruchości życia.

„Było w tamtych stronach dwóch braci - Janusz i Andrzej. Jako, że im natura zalet cielesnych i duchowych oraz dobrodziejstw materialnych nie poskąpiła, szczęśliwy tedy i bogobojny żywot wiedli. Kochali się też nawzajem ogromnie, jeden w potrzebie krwi za drugiego przelać by się nie zawahał. Pasjami polować lubili. Razu pewnego burza ich niesamowita w lesie spotkała, przed którą uciekając, gajówkę pośród lasów kownaciskich naszli. Sędziwy borowy z córką prześliczną w niej mieszkał, Kachna lat 18 miała, włosy jako len, a oczy jako lipcowe czyste niebo. Od czasu tamtej burzy obaj gośćmi częstymi w gajówce bywali. Rozmowniejszy i weselszy Janusz szybko Kachnie w głowie zawrócił, a Andrzej widząc to zębami ze złości zgrzytać począł i myśli zazdrosne się w jego głowie rodziły. Złe ziarno kiełkowało, dojrzewało i wrogością wielką wyrosło. I gdy tradycyjnie do boru na łowy się wybrali, Andrzej strzelił do brata, trupem go na miejscu kładąc. Ciało kamieniem przyrzucił, w ziemi głęboko zakopał, mchem i liśćmi przysypał, po czym cichcem do dworu powrócił, sakwy spakował i w świat ruszył.
Stary ojciec po zaginięciu synów lata długie rozpaczał, twarz poorały mu zmarszczki bólu, oczy przygasły, a wysmukłą ongiś postać cierpienie ku ziemi przygięło. Z fundacji zrozpaczonego rodzica i za przychylnością diecezji kościół we wsi budowniczowie zaczęli wznosić. Atoli ciężka choroba zmogła strapionego i do łoża go przykuła. Wtedy to pojawił się we dworze furgonem zapylonym gość utrudzony uciążliwą podróżą, który skrzynię olbrzymią przywiózł i list jakowyś. Wędrowiec wyjaśnił, że Andrzej przed kilku laty we Francji pomarł, lecz pragnął by w ziemi ojczystej go pochować. Przywiózł on tedy ciało Andrzeja i list z wolą ostatnią.

"Brata zabiłem i pod trzema dębami w lesie zakopałem. Postrzelon jestem i z Bogiem się jednam, o wybaczenie i o słowo ojcowskie łaskawie proszę, takoż o pochówek w rodzinnej ziemi razem z bratem moim..."

Stary zaryczał jak niedźwiedź, duch mu wrócił. Tejże nocy sen miał przedziwny... Mury niewybudowanego jeszcze kościoła gorzały nieziemskim blaskiem. Przed wejściem ogień wielki się palił, a z ognia tego syn jego Andrzej, smagany purpurowymi językami, wołała uśmiechnięty: - Tutaj! Tutaj!
Ciała zamordowanego Janusza nie można było jednak odnaleźć.

Udręczony ojciec przed trumną Andrzeja codziennie stawał, a ksiądz o grzebanie. Stary zwlekał, łudząc się nadzieją, że odnajdą ciało Janusza, aż wreszcie zadecydował: - Pochowam cię w rodzinnej ziemi, lecz za grzech swój odpokutujesz!... I czaszkę syna do rąk wziąwszy na sługę skinął, coś mu szepnął, po czym obaj ku kościołowi poszli, stary z czaszką, a pachołek z kielnią i wiadrem zaprawy. Gdy czaszkę we frontową ścianę świątyni wmurowali, stary wyszeptał: Tutaj odpokutujesz! - Na ziemię runął, modląc się i płacząc z ziemi tej więcej już nie powstał. Nazajutrz dwa pogrzeby się odbyły- ojca i syna. Ciała Janusza nie znaleziono.

Po grobach nieszczęśników ślad do naszych czasów żaden nie pozostał, natomiast czaszka po dziś dzień połyskuje swą śmiertelną, majestatyczną bielą, jak gdyby mówiła: - Oto twoja przyszłość! Jam jest ostrzeżenie! Pamiętaj o śmierci!”

Korzystanie z niniejszej witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Zmiany warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do plików cookies można dokonać w każdym czasie. Polityka Prywatności    Informacje o cookies

ROZUMIEM